Niedziela, 20 Maja 2012,
Przekaż 1% podatku dla ONSI                 Szukaj: ONSI | ONSI.tv | Deaf.pl | Google
Nie jesteś zalogowany | Zaloguj się
Tydzień pod żaglami.

Autor: Rafał Dziwis | Publikowane: 23-01-2003 11:49:55

A A


Tydzień pod żaglami.


Udało się ! Po kilku miesięcznych załatwianiach, pozyskiwaniach sponsorów doszedł do skutku I Integracyjny Rejs Lubliniecki, którego organizatorem był Zespół Ośrodków Specjalnych dla Niesłyszących i Słabosłyszących w Lublińcu. Postanowiliśmy pokazać, że głusi też mogą żeglować. Celem naszym była integracja młodzieży niesłyszącej z ludźmi słyszącymi, zaprezentowanie ich możliwości i umiejętności a także przekazanie dużej porcji radości z możliwości odwiedzenie ciekawych miejsc w Europie i oczywiście spełnienie marzeń „bycia pod żaglami”.

Nadszedł wreszcie ten długo wyczekiwany przez nas wszystkich dzień – szósty grudnia 2002 roku. Podjechał autokar i pełni nadziei i podekscytowani wyruszyliśmy w drogę. Po dwudziestu trzech godzinach podróży ujrzeliśmy pierwsze zabudowania Genui, a kilka minut później wyłonił się nam przy nabrzeżu nasz cel „POGORIA” wspaniała barkentyna z powierzchnią żagla ok.1000m2. O północy odbyła się uroczysta odprawa, na której nasz kapitan – Wiktor Leszczyński zapoznał nas z żaglowcem i dokonał przydziału do konkretnych wacht i kajut. Miałem szczęście trafić do wachty, która rozpoczynała następnego dnia pracę w kuchni, przygotowując pierwsze wspólne śniadanie dla całej załogi. Od początku stworzyliśmy jedną wielką rodzinę, w której był kapitan oraz Rafał, Rysiu, Ania, Jurek, Jarek ...

Następnego dnia, zaraz po szkoleniu, wyszliśmy w morze. Płynęliśmy na Korsykę, co 4 godziny zmieniano wachty. Nie było czasu na ociąganie się, ani na spanie. Ale nikt tak naprawdę tego zmęczenia nie odczuwał. Nasza młodzież roześmiana wspinała się po rejach. Noc nas nie rozpieszczała . Wiatr rozhulał się do 90 w skali Bouforta ! Większa część załogi spędzała czas w kolejce do toalety. Najlepszym jednak lekarstwem na chorobę morską była praca na pokładzie. Ranek powitał nas wspaniałym wschodem Słońca i przepięknym krajobrazem Korsyki i Sardynii.

9 grudnia – zawinęliśmy do Bonifacio (Korsyka), piękne klify, 100-metrowe przepaście i bajeczne zatoczki. W trakcie kilkugodzinnego zwiedzania posmakowaliśmy kuchni korsykańskiej i zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. Był też czas na kąpiel w wapiennych jaskiniach Bonifacio- woda miała aż 17-18 stopni Celsjusza. Po 16.00 wyjście z portu, ostatnie spojrzenie na urokliwe miasteczko i znowu WIATR, MORZE I MY. To była moja wachta nawigacyjna od 24.00 do 4.00, ale na spanie nikt nie miał ochoty. Kolejna noc pod gwiazdami, a potem przywitanie wchodzącego słońca. Niemałym zdziwieniem był fakt, że pod koniec rejsu część słyszącej załogi potrafiła migać, pozostali zaś szczerze próbowali. A po raz pierwszy można było nie tylko usłyszeć, ale i zobaczyć jak się „miga” słowa znanym wszystkim szant. Przy wspólnych śpiewach i posługiwaniu się językiem migowym dotarliśmy do Elby, kolejnej urokliwej wyspy na trasie naszej eskapady. Zacumowaliśmy w miejscowości Portoferrairo. Przy tak wymarzonej pogodzie nie można było zapomnieć o odwiedzeniu domu Napoleona. Była to wspaniała lekcja historii dla każdego z nas. Szkoła życia, to przecież najlepsza ze szkół. Jak Napoleon, tak i my powróciliśmy z Elby na stały ląd, tym razem do Livorno, skąd autokarem dotarliśmy do Pizy. Krzywa wieża to zabytek, którego nie sposób ominąć. Co niektórzy postanowili także wejść na szczyt. Zabudowane pomosty widokowe nie są jednak „krzywe”, więc uczucie odchylenia od pionu znika.

Z Pizy dotarliśmy do punktu wyjścia-Genui (jak Odyseusz do rodzinnej Itaki). Przygoda dobiegła końca. Wszyscy uczestnicy otrzymali certyfikaty od samego kapitana, wymienili adresy i zajęli miejsca w autokarze. W drodze powrotnej opowieściom nie było końca. Bo przecież nie ważne jest czy żyje się w świecie ciszy czy dźwięku, doznania i przeżycia dla każdego są tak samo piękne i niezapomniane...

Chciałbym gorąco podziękować wszystkim sponsorom, ludziom dobrej woli, którzy pomogli mi zorganizować ten rejs. Widok młodzieży niesłyszącej, która wspaniale radziła sobie na „Pogorii” zastępuje w pełni słowo dziękuję!

Pragnę także, aby w kolejnych latach mogły odbywać się podobne rejsy, aby młodzież z naszego i podobnych ośrodków mogła powiedzieć – „jesteśmy tacy sami”



Rafał Dziwis
Dyrektor Zespołu Ośrodków Specjalnych
W Lublińcu


Sponsorzy Lublinieckiego Rejsu Integracyjnego

- Piekarnia Kampa
- Piekarnia Brzezina
- Apteka „Panaceum” – E. Krupska
- Firma Tel-com” A. Gawron
- EJOT Ciasna
- Kazimierz Loranc
- „Foto Poznański” Wojciech Poznański
- PHU „BAAG” Renchen, Jończyk

Dziękujemy wszystkim za dar serca.


Tą stronę odwiedzono już: 3703 razy




Napisz co sądzisz o artykule?

Komentarze

28.01.2003 13:41
MAMA

Pedal [1]
Sadze ze RAFAL DZIWIS JEST WYRUCHANYM W DUPE PEDALEM


1